Kredyty, rzeczywista wartość i pandemia

Kredyty, rzeczywista wartość i pandemia

Pewna część ludzi oczytanych doskonale wie o tym, że podpisanie umowy kredytowej nie jest powiązane z tym, że w pewnym czasie przewidzianym przez zapisy w umowie dostaniemy te rzeczywiste środki na rachunek bankowy. Rzecz jasna środki te na konto otrzymamy, ale mogą one nie być tymi realnymi. Tak jest ze względu na to, że realnymi stają się one dopiero wtedy gdy spłacimy sto procent rat konkretnemu bankowi. Wcześniej w jakimś stopniu jest to obietnica bankowa, a nie realny pieniądz. Brzmi to rzecz jasna specyficznie i zasadniczo, to nie powinno tak być, ale umowy rządów z bankami międzynarodowymi dają im możliwość tego rodzaju. Ludzie oczytani są tym niemile zaskoczeni, ale typowy obywatel ma raczej niewielki wpływ na tę globalną politykę.

Zyski.

Nie da się ukryć też i tego, że prezesów wielkich światowych banków obchodzą w znacznym stopniu zyski z kredytów i pożyczek ratalnych, oraz częste uzyskiwanie takowych. Metoda rzecz jasna też do pewnego stopnia się liczy lub przynajmniej to by ta metoda wydawała się elegancką w sensie moralnym dla większości społeczeństwa. Dlatego też taki wirtualny kredyt, który zyskuje pełną wartość dopiero po spłaceniu stu procent rat istnieje w Polsce. Zgodnie z danymi z roku 2016 jakieś 6% kredytów to właśnie takowe, czyli mniej więcej jeden na 15 jest tego typu kredytem. Problem tkwi tylko w tym, że są to dane oficjalne podane do publikacji z tego konkretnego roku. Nikt natomiast nie wie jak to jest z tymi rzeczywistymi danymi za ten rok i za kolejne roczniki. Dane takowe trudno nazwać nawet tajemnicą bankową, bo to raczej tajemnice dotyczące układów między bankami i rządami. Tajemnice te pod postacią danych rzeczywistych znane są tylko nielicznym osobom i są one związane ściśle z rządami, oraz z kierownictwem konkretnych banków międzynarodowych. W sumie wygląda to wszystko dość niejasno, ale prawdę o tych układach ukazuje nam ten wzrost inflacji wyglądający niepokojąco w pewnych czasach.

Pandemia.

Ludzie znający się na ekonomii doskonale wiedzą o tym, że walka z pandemią polega na blokowaniu transportu zbiorowego, restauracji, zakładów kosmetycznych i fryzjerskich. Rzecz jasna jest tylko część branż, a przedsiębiorcy w nich działający mają kredyty brane na firmę i na siebie pod postacią osoby prywatnej. Takie życie powiązane ze spłacaniem kredytów na siebie i na firmę jest od ponad dwóch dekad normą, ale niewielu z nas miało okazję spłacać kredyty w czasach głębokiego kryzysu ekonomicznego. Nieprzyjemność tego rodzaju teraz dotyczy wielu przedsiębiorców z tych branż i zapewne przejdzie na kolejne. Istotnym jest też i to, że blokowanie gospodarki to rosnąca inflacja, a to oznacza spadek wartości pieniądza. Banki ratują się przed tym efektem za pomocą podwyższania rat kredytów i pożyczek ratalnych. Dodatkowo tak komplikują życie wielu przedsiębiorcom, choć wielu z nas wie, że a praktyce nie mają one wyboru, bo kryzys nie może przejść za mocno na tych klientów, którzy sobie radzą dość dobrze ze spłacaniem kredytów lub nie spłacają ich. Działania tego rodzaju pomagają w tej pandemii, ale nie wiadomo jak długo będą pomagać.

Inne wzmianki o pandemii.

Dwa razy nie trzeba tłumaczyć tego, że blokowanie gospodarki związane z pandemią zwiększa inflację, czyli ten spadek wartości pieniądza. Efekt ten wywołuje także wiele kredytów bez realnej wartości, czyli te, które zyskają rzeczywistą wartość dopiero wtedy gdy klienci spłacą 100% rat. Nikt z nas dokładnie nie wie ile jest teraz tych kredytów. Znamy oficjalne dane o nich, czyli te które wyskakują po wpisaniu konkretnego hasła do wyszukiwarki. Problem tkwi jedynie w tym, że dane prognozowane lub upublicznione mogą różnić się od rzeczywistych. Trudno dokładnie stwierdzić jak bardzo, bo prawdę o obecnych kombinacjach bankowych w pełnej skali poznamy dopiero za jakieś dwie lub trzy dekady, jeśli chodzi o kompletny raport. Tak niestety wygląda to ukrywanie istotnych spraw i będzie nam ono towarzyszyć już zawsze bo rządy raczej niechętnie ujawniają prawdę o tym na czym dokładnie pają te ich układy z bankami. Sytuacja gospodarcza w danym kraju w pewien sposób szkicuje to jak może wyglądać tego typu układ, a konkretniej wiele udowadnia nam ten poziom inflacji i związane z nim drastyczne zmiany.

Inne mutacje.

Pandemia towarzyszy nam od marca roku 2020, a mamy już luty 2022 roku. Jednym słowem blokowanie gospodarki i kolejne mutacje tego wirusa to rzecz jasna norma. Ludzie też niemal nie pamiętają obietnic polityków z początku lata roku 2020, bo na jesieni tego samego roku kolejne gospodarcze blokady stały się faktem. W tym rzecz jasna tkwi ten kluczowy problem, bo już nikt nie jest pewien tego kiedy ta cała pandemia się skończy, a jeśli nawet się skończy za jakiś czas to może być już tak, że inflacja będzie się sama nakręcać. Taka sytuacja będzie zaskakująco złą dla ludzi, którzy mają kredyty i to zwłaszcza te na dom spłacane przez 25 lub 30 lat. Oprocentowanie takowych będzie rosło i to niezależnie od tego czy od samego początku miały one realna wartość, czy też nie. Jednym słowem kolejne mutacje zaliczane do bardzo groźnych mogą jeszcze wiele zmienić jeśli chodzi o realia ekonomiczne na całym świecie, choć nie w każdym przypadku te realia ekonomiczne będą się pogarszały tak z miesiąca na miesiąc, bo każda gospodarka jest inną i w tym tkwi plus, bo pewne z nich będą sobie jeszcze przez jakiś czas lepiej radzić.

Układy.

Bank międzynarodowy udziela rządowi tej atrakcyjnej pożyczki, czyli tej na bardzo łaskawych zasadach, ale w zamian chce wpływać na przepisy dotyczące sfery finansowej w danym kraju. Tego typu zmiany w przepisach mogą dotyczyć podwyższenia RRSO i to w przypadku firm lub firm i osób prywatnych. Innym razem bank międzynarodowy nie chce zmian, tylko takiego gładkiego przejęcia jednego z banków krajowych. Dlatego te układy są nieznanymi dla obywateli, ale jeśli są negatywnymi, to negatywne skutki odczuje wiele osób, zwłaszcza tych spłacających kredyty lub pożyczki ratalne. Tacy ludzie odczuwają układy złe dla obywateli o wiele dotkliwiej. w normalnych czasach ludzie u władzy się nie przejmują tym, że utrudniają innym życie, ale w czasie obecnej pandemii pojawił się wirus, a potem mutacje tego wirusa. Dlatego też blokowanie gospodarki trwa już dość długo i co równie istotne nie wiadomo kiedy to dokładnie się zakończy. Problem ten jest ważnym, bo już kilka razy zapowiadano koniec pandemii i te prognozy się nie sprawdzały, a to rzecz jasna wywołało rozgoryczenie w społeczeństwie. Z tego typu efektami muszą sobie radzić trwające układy banków z rządami.

Podwyżki na styczeń 2022.

Temat podwyżek zapowiedzianych na styczeń 2022, czyli tych związanych z żywnością, cenami gazu i cenami energii elektrycznej jest tym bardzo istotnym. Za styczeń tez zapłaci się w lutym, czyli wtedy ureguluje się rachunki za prąd i za gaz. Tak to wygląda jeśli chodzi o płacenie, ale w Polsce jest to trochę bardziej zawiłe. Jednym słowem firmy sprzedające gaz odbiorcom indywidualnym i innym firmom są własnością skarbu państwa. Dlatego też państwowa spółka stracić nie może, a odbiorcy wrażliwi nie mogą zapłacić większej kwoty to jest rzecz jasna oczywiste. Z tej przyczyny przedsiębiorcy zapłacą różnicę za siebie i za odbiorców wrażliwych. Państwo nie widzi w tym problemu, ale posiadający kredyty przedsiębiorcy już tak. Pojawiają się też ulgi podatkowe i znika opodatkowanie żywności, ale dla ludzi spłacających kredyty te obniżki powinny nadejść już z początkiem pandemii, bo dzięki temu ich obecna sytuacja byłaby tą o wiele lepszą. Takie pojmowanie tych spraw jest teraz normą, a wirtualne kredyty zaliczane do tych zyskujących realną wartość po spłaceniu stu procent rat to dodatkowe utrudnienie, bo one pogłębiają inflację, czyniąc sytuację wielu ludzi jeszcze trudniejszą.

Inne wzmianki o podwyżkach.

Niektórzy unikają tych podwyżek powiązanych ze styczniem roku 2022, czyli są to ludzie biorący te 500+ na dzieci i innego typu zapomogi socjalne. Emeryci też zaliczają się do tej kategorii. Problem tkwi jedynie w tym, że pewna liczba osób kombinuje i tak jakby w sztuczny sposób dodaje siebie do tego grona. Kluczowe znaczenie ma też i to, że  pewna część z tych osób mogła by pracować w jakiejś firmie lub wyjechać na kontrakt, ale tego nie uczynią, bo stracą status odbiorcy wrażliwego, a wraz z jego utraceniem będą musieli płacić więcej za prąd i za gaz. Nie każdy staje przed podobnym dylematem, ale jest wiele tego typu osób. Ich wybory rzecz jasna wpływają na sytuację przedsiębiorców, z których to wielu spłaca raty kredytów i pożyczek. Nie wiadomo tylko jak długo jeszcze te osoby kombinujące będą miały lepszą sytuację. Może być tak, że już jesienią roku 2022 będą musieli płacić normalną stawkę za gaz i prąd, czyli taką samą jak uczciwi przedsiębiorcy. Tak może się stać rzecz jasna i co najważniejsze niewielu z nas może przewidzieć, czy ta sytuacja się zmieni w listopadzie 2022, czy też w marcu 2023.

Podejście ludzi z kredytami.

Znajdą się też i między nami tacy, którzy zaczną walczyć o unieważnienie umowy kredytowej w sądzie. Tego typu zagrywka ma rzecz jasna sens, ale nie zawsze dochodzi do tego unieważnienia, bo często zamiast rozprawy dochodzi do podpisania ugody zmieniającej wysokość raty. Wtedy rat będzie więcej, ale też i ze spłacaniem będzie o wiele łatwiej. Jednym słowem takie kombinowanie ma sens, ale trzeba wiedzieć co się robi, czyli trzeba się najpierw skonsultować z prawnikiem. Czasami takie zapoczątkowanie sprawy może nam przeszkodzić w uzyskaniu celu, którym jest niższa rata i ich większa ilość. Niektórzy chcą też tego unieważnienia kredytu w czasie pandemii i galopującej inflacji i to także da się uzyskać, choć nie w każdym przypadku równie łatwo.

Podziel się
Social Share Buttons and Icons powered by Ultimatelysocial